Sony FS700

Półtora roku temu kupiłem FS100 i strasznie się cieszyłem, że znowu mam kamerę. Poprzednią (Sony EX3) sprzedałem, bo pracowałem na aparacie Canona. Moja radość z powodu FS100 wynikała również z powodu jej możliwości. Moim zdaniem jest lepsza niż Canon pod względem czułości. Po wprowadzeniu płaskiego profilu możemy realizować zdjęcia w prawie zupełnej ciemności (jakieś światełko w postaci świeczki zawszę się przyda). Podczas zdjęć do filmu dokumentalnego Piotrka Stasika “Pamiętnik z podróży” mieliśmy sceny w ciemni fotograficznej, gdzie delikatnie paliło się czerwone światło. Kamera na podbiciu +18db widziała więcej miż moje oko. W materiale jest ziarno, ale to jest ziarno a nie fatalne przejścia tonalne jak w Canonie. Oczywiście ergonomicznie nie jest to kamera marzeń. LCD na górze nie sprawdza się. Lupa Sonego też jakoś mi nie podchodzi, Podpinam zewnętrzną elektroniczną Zacuto. Poza tym lubię mieć kamerę na ramieniu, a nie na brzuchu. FS700 niewiele tych problemów ergonomicznych rozwiązało. Canon C300 jest pod tym względem lepszy. Ale ta cena… O połowę więcej niż za Sony FS700 (32490zł w RobimyTV, a Canon C300 59000zł w cyfrowe.pl) , podłączając do niej rekorder np. Atomos Ninja (choć Samurai byłby lepszy, bo wykorzystalibyśmy gniazdo SDI) uzyskamy materiał 4:2:2 – czyli broadkastową jakość. Canon C300 ma to już kamerze (kodek 50 Mbps 4:2:2 ).

Dzięki adapterowi Metabones podłączymy obiektywy Canona i będziemy mieli możliwość zmiany przysłony w kamerze, a także stabilizację o ile obiektyw taką podsiada. Boczna rączka jest podobna do tej w FS100, jednak mocowanie jest inne. W nowej Sony zastosowało rozety Arri – lepsze rozwiązanie, bo daje więcej możliwości – można np. dokupić taką przedłużkę, która rozwiązuje jeden z problemów ergonomicznych FS700:

Sony FS700 ma filtry ND, których brakowało w FS100.

Ma dodatkowe przyciski jak HOLD, który blokuje klawisze, czy PHOTO do robienia zdjęć. Ma też nową lepszą rączkę, na której są otwory 1/4 cala, więc można zamocować dodatkowy sprzęt. Dwa mocowania typu gorąca stopka też ułatwiają życie.

Warto zaznaczyć, że miejsce gniazd XLR też się zmieniło względem FS100 (oba są umieszczone na prawym boku). Poza gniazdem HDMI, FS700 ma też wyjście 3G SDI. Dzięki temu podłączymy do kamery rekorder i będziemy mogli nagrać sygnał w 4K, bo kamera ta ma taką możliwość, ale póki co opcja ta nie jest dostępna. Być może w kwietniu 2013 roku będzie można zrobić upgrade firmware’u i dokupić rekorder Sonego AXS-R5, który to będzie można podpiąć do kamery za pomocą specjalnego adaptera HXR-IFR5 ($2000). Cena aktualizacji i rekordera nie jest znana. Niemniej kamera jest przyszłościowa. Wszystko zmierza w kierunku 4K, więc kupując tę kamerę nie zostaniemy w miejscu.

Kamera ta jest pierwszą kamerą, która za stosunkowo niewielkie pieniądze (w porównaniu np. z Phantomem) potrafi zarejestrować obraz z szybkością 240 kl/s w pełnej jakości HD. Tak naprawdę to jeśli nagramy obraz w 60p, to po przekonwertowaniu do 25p uzyskamy 576 kl/s. Możemy też nagrać w szybkości 960 kl/s i przekonwertować do 25p. Wówczas uzyskamy 2304 kl/s, czyli zupełnie nieźle, jednak odbije się to na jakości obrazka (960×216).

Poniżej test, który zrealizowałem wspólnie z redakcją FilmPRO. Zachęcam też do kupna kolejnego numeru (o bieżącym napiszę w osobnym poście), gdzie znajdziecie zapis mojej rozmawy z Jarkiem Somborskim na temat FS700.  Jarek tłumaczy wiele kwestii technicznych związanych z tą kamerą.

Migotanie obrazu wynika z ustawień kamery – 60p – częstotliwość światła to 50Hz. Pracując w 50p nie ma flickera.

W teście wykorzystaliśmy możliwości kamery w trybie super slow motion, w którym to Sony buforuje obraz. Mamy do wyboru trzy opcje nagrywania: początkowy, końcowy oraz połowa. Tu decydujemy, który fragment buforowanego materiału zapiszemy. Wybierając początkowy, kamera zapisze  8-9 sekund materiału w trybie 240 kl/s zaczynając od momentu wciśnięcia przycisku REC. Przy “końcowym” zaznaczamy REC-iem koniec klipu i kamera zapisuje 8-9 sekend obrazu, który buforowała przed wciśnięciem przycisku. Przydatne w sytuacji np. nagrywania błyskawicy. Jak się pojawi na niebie to wciskamy nagrywanie i dzięki temu mamy zarejestrowane kilka sekund przed błyśnięciem. Opcja w połowie mam nadzieję, że  nie wymaga opisu.

Tryb super slow motion daje nam następujące możliowści : 50p – 100 kl/s, 200 kl/s, 400 kl/s i 800 kl/s  a w 60p – 120 kl/s, 240 kl/s, 480 kl/s i 960 kl/s. Nagrywając materiał w 240 kl/s uzyskujemy 30-sekundowy klip, a w 960 kl/s ponad 5-minutowy. Jeśli buforowanie nie jest dobre dla naszych zdjęć, bo możemy tylko wybierać konkretne fragmenty akcji (po kilka sekund), a chcemy grać całość materiału w slomotion, to możemy przełączyć się na zwykły tryb slow motion. Tutaj zarejestrujmemy obraz w 50 kl/s w 50p, co po przekonwertowaniu do 25p da nam tylko 100 kl/s, ale możemy nagrywać czasowo dowolną ilość materiału.

W trybie super slow motion kamera zachowuje się trochę dziwnie. Podpiąłem do niej monitor przez HDMI a drugi przez zwykłe gniazdo SDI. Po przełączniu się do trybu slow motion tracę obraz w monitorze SDI, a przez HDMI wciąż mam podgląd. Razem z redakcją FilmPRO rozwiązaliśmy zagadkę. Okazało się, że kamera w trybie slow motion wypuszcza sygnał 4:4:4 przez SDI, który jest w stanie przyjąc monitor z 3G SDI. To ciekawe zjawisko i w sumie niezbyt zrozumiałe, bo przecież buforowany materiał jest kompresowany wewnątrz kamery i wydaje mi się, że  nie ma tu znaczenia czy nagramy go na kartę SD czy na zewnętrzny rekorder. Będzię to dokładnie ta sama jakość. Jeśli już jesteśmy przy jakości to w super slow motion w HD czyli do 200/240 kl/s jest ok, choć wizualnie mam wrażenie, że coś się zmienia, pojawia się więcej szumów. Podobno też wychodzi lekki moire.

Jestem bardzo ciekawy ceny aktualizacji kamery do 4K oraz kosztów związanych z rekorderem. Nagrywanie RAW-ów w 4K zdecydowanie podniesie atrakcyjność tego sprzętu. Zagadką jest jak się będzie miała jakość z tej kamery w stosunku do Sony F5 i F55 – chodzi mi o 4K RAW.