Porównanie sliderów

 

Na wstępie chciałbym wyraźnie zaznaczyć, że poniższe porównanie sliderów jest bardzo subiektywne. Proszę je potraktować tylko i wyłącznie jako wskazówkę, a nie wyrocznię. Na ruszt poszły slidery czterech firm – Konova, SlideKamera, DitoGear i Kessler Crane. Niestety brakuje w tym zestawie urządzenia na bazie szyny Igusa np. Glidetrack. Mamy za to dwa produkty polskie, jeden amerykański i koreański. Dwa z nich mają korbkę. Postanowiłem sprawdzić, który slider najbardziej by mi podszedł i z chęcią bym nim pracował.

Na początku zdradzę – żaden slider nie jest doskonały. Prosta zasada – im droższy tym lepiej wykonany i bardziej funkcjonalny. Przyjąłem proste wytyczną porównania – użyteczność. Każdym sliderem zrobiliśmy maksymalnie po dwa duble jednego ujęcia. Oczywiście slajdy można zrobić płynniejsze, jeśli będziemy szlifować konkretne ujęcie przez 20-30 minut. Ale nie o to chodziło. Ręka jest niedoskonałym narzędziem do pracy ze sliderem. Zabawa ta wymaga ogromnej wprawy i cierpliwości. Grunt, żeby narzędzie dawało jak najwięcej możliwości uzyskania zadawalających efektów.
Slidery testowałem, ustawiając ujęcie ogólne, następnie filmując detal (tutaj najbardziej widać jak nieprecyzyjna jest ręka) oraz wykorzystując obiektyw 16mm i 85mm (żeby sprawdzić czy obraz nie skacze, z powodu nieprecyzyjnego wykonania). Wyszedłem z założenia, że wykorzystując obiektyw tele, będzie wyraźnie widać każde odchylenie ruchu.
Za Konovę zapłacimy tylko $310 (plus przesyłka) – razem z pokrowcem. Slider ten jest najtańszym produktem w tym porównaniu. To chyba jego główna cecha. Niestety za niską ceną idzie też zdecydowanie gorsze wykonanie. Wizualnie wygląda OK. Ma najwęższe szyny. Wózek, wielkościowo zbliżony do CrankSlidera, porusza się bardzo lekko.
Czerwona śrubka to blokada. Po zakręceniu trzyma solidnie. Jednak nie można jej używać jako hamulca, który zwiększy opór wózka, co znowu może zwiększyć płynność przy bardzo wolnym ruchy kamery/aparatu na sliderze. Wózek poruszają trzy małe rolki, niestety w egzemplarzu, który został mi udostępniony, tylko dwa się kręciły. Jeden nie ma styku z szyną. Sam wózek chodzi lekko, ale i dosyć głośno. Konova to jedyny slider, w którym drobne pyłki piasku, które wpadły przypadkowo do środka szyn, powodowały widoczne zachwiania płynności ruchu.
Na stronie Konovy widnieje informacja, że dostępne są dwie wersje slidera – 1m i 1,2m. Wersja, którą otrzymałem do testów ma tylko 87cm (?). Po obu stronach szyny są filcowe ograniczniczniki – nie wiem czemu są ruchome, a nie przymocowane do boków.
Konovę można zainstalować na jednym statywie lub dwóch. Mocowanie nóżek jest podobne do slidera Philipa Blooma. Przykręcamy śrubę od spodu szyny. Musimy jednak użyć monety. Nawet po mocnym skręceniu, nie udało mi się zainstalować nóżek tak, żeby się nie ruszały. Wysokość oraz poziom regulujemy pokrętłem. We wszystkich sliderach jest podobne rozwiązanie nóżek, choć różnią się między sobą wykonaniem.
Przykładowy film znaleziony w internecie, w którym została użyta Konova:
Podsumowując – koreańska Konova jest tania i nie ma co oczekiwać cudów. Polecałbym ją wszystkim, którzy zaczynają przygodę z lustrzankami, sliderami, a posiadają niewielki budżet. Do pracy bardziej dla amatorów niż półprofesjonalistów czy do profesjonalnych zdjęć.
SlideKamera HSK-6 produkowana jest w Polsce. Kosztuje 1900 zł. Za pokrowiec musimy dopłacić 123zł. Długość slidera to 80cm, ale w sprzedaży dostępne są wersje 1m i 1.5m, które oprócz wielkości, różnią się też nóżkami. W przypadku tego slidera, podobnie jak w Konovie, wózek wprowadzamy w ruch tylko za pomocą ręki, popychając aparat lub sam wózek.
Wózek jest zdecydowanie większy od Konovy. Posiada poziomicę, trzy duże rolki oraz blokadę. Podobnie jak w koreańskim produkcie, nie można jej stosować jako hamulca. Jednak wielkość wózka i jego większy ciężar sprawiają, że wprawianie w ruch jest zdecydowanie lepsze, a przede wszystkim, precyzyjniejsze niż w Konovie. HSK-6 jest odrobinę cichszy, jednak wciąż wyraźnie słychać jego pracę.
Nóżki są chyba najgorsze ze wszystkich sliderów. Proste wykonanie, w postaci śrób, które odkręcamy i regulujemy wysokość i poziom. Spełniają swoją funkcję, ale przyznam, że wolałbym lepsze-ładniejsze. Rozwiązanie to jest o tyle dogodne, że możemy je wsunąć pod slider i dzięki temu całość mieści się w pokrowcu. HSK-6 jako jedyny slider ma “wbudowane” nóżki. W przypadku DitoGear, Kesslera i Konovy, nóżki są przykręcane i większe.
W SlideKamerze mamy tylko jedno mocowanie pod statyw. Zdecydowanie przydałyby się dwa, żeby można wkręcić dwa statywy i tym samym zwiększyć stabilność zestawu.
Przykładowy film znaleziony w internecie, w którym została użyta SlideKamera:
SlideKamerę, pomimo powyższych minusów, oceniam jako dobry sprzęt. Polecałbym ją użytkownikom, którzy poważniej traktują swoją pracę. Cena prawie dwukrotnie wyższa niż w przypadku Konovy, ale wolałbym jednak dołożyć te kilkaset złotych i mieć poprawnie działający slider.
Drugi polski produkt. Do testów otrzymałem od producenta wersję baaaaaaarrrrrrdzoooooo długą – dwumetrową. Można oczywiście kupić krótsze – 0.5m, 1m, 1.5m oraz dłuższą 2.5m. Cena od $870 do $1560. Dwa metry to długość dość uciążliwa – w samochodzie musiałem położyć tylne siedzenie, żeby slider zmieścić w bagażniku. Z drugiej strony szybko odczułem zaletę. Jak już ustawimy slider, to możemy jeździć tym wózkiem i jeździć. Daje nam to sporo możliwości i swobody.
CrankSlider, podobnie jak Philip Bloom Pocket Dolly, posiada korbkę, która ma ułatwiać płynność ruchu wózka. Trzeba zaznaczyć, że tutaj, podobnie zresztą jak w przypadku innych sliderów, w grę wchodzą umiejętności, wprawa oraz przyzwyczajenie. Należy sobie zdać sprawę, że korbka nie jest idealnym rozwiązaniem. Ludzka ręka nigdy nie zrobi dwóch identycznych obrotów, zachowując przy tym pełną płynność. Posiadanie korbki w sliderze jest jednak dużym plusem. W przypadku DitoGear, moim zdaniem, niestety nie mamy wyboru, jak tylko zabawa korbką. Wprawianie wózka w ruch ręką jest bardzo trudne, ze względu na rozwiązania zastosowane w sliderze. Przy takiej pracy porusza się zbyt ciężko. Szkoda, bo są operatorzy, którym płynniej pracuje się ręką niż korbką.
Slider tej długości musimy zainstalować na dwóch statywach. Nóżki są ładnie wykonane, duże i bardzo funkcjonale. Zresztą całość wykonania slidera jest bardzo dobra i zgrabna. Sporą wadą jest jednak jego głośność podczas pracy.
Wózek, wielkości Konovy, podpięty jest do pasków zębatych. Podczas krótkiego użytkowania zauważyłem, że szybko zbiera się brud wewnątrz szyn. Na szczęście nie ma on żadnego wpływu na płynność.
CrankSlider posiada nie tylko blokadę, ale i hamulec. Plus, ale nie do końca, bo regulacja hamulca, by zwiększyć opór, moim zdaniem, jest zbyt mała. Przykręcając pokrętło, za szybko  łapiemy blokadę. Ten zakres regulacji powinien być zdecydowanie większy.
Producent zapowiada, że wkrótce będzie można zrobić upgrade slidera i zaopatrzyć go w silnik. To na prawdę bardzo dobre rozwiązanie, szczególnie dla tych, których nie stać na kupno OmniSlidera. Będzie można wówczas kompletować slider z silniczkiem w kilku podejściach.
Przykładowy film znaleziony w internecie, w którym został użyty CrankSlider:
CrankSlider jest bardzo zgrabny. Wygodnie się na nim pracuje. Korbka powoduje, że bardzo wolne ujęcia są płynne. Szkoda, że tak trudno jest operować nim ręką oraz że jest dosyć głośny. To slider dla półprofesjonalistów i profesjonalistów. Do zastosowania w scenach, w których dźwięk slidera nie będzie przeszkadzał ujęciu czy aktorom.
Slider sygnowany nazwiskiem guru DSLR (ciekawe kto jest większym guru Bloom czy Laforet i czym to zmierzyć:)) można kupić w dwóch opcjach: 67cm oraz 98cm. Kupić to złe słowo. Te slidery trzeba upolować, bo rozchodzą się w 10-15 minut po ogłoszeniu sprzedaży. Kosztują $1100. Jest to więc najdroższy produkt w teście (biorąc pod uwagę długość i cenę). Zdecydowanie jednak wiemy i widzimy za co płacimy.
Wózek Kesslera jest największy. Podobnie jak w przypadku DitoGear, Pocket Dolly posiada korbkę. Tyle, że z PD można spokojnie pracować zarówno korbką jak i ręcznie. Wózek chodzi bardzo gładko i bardzo cicho. Duży plus.
Hamulec/blokada działa świetnie. Kręcąc pokrętłem mamy możliwość minimalnego zmieniania obciążenia wózka, tym samym dokładniejszego ustawienia i dostosowania. Spory plus. Pokrętło blokady można odkręcić i zainstalować zestaw Oracle – silniczek Kesslera. Jeszcze większy plus.
Nóżki możemy dokręcić ręką, a nie tak jak w przypadku Konova monetą. Jednak tutaj dostrzegłem pewną wadę slidera – nóżki minimalnie się ruszają. Jak się okazało, nie ma to wpływu na płynność ujęcia, ale za taką cenę chciałbym, żeby było to lepiej dopracowane. (Panowie z Kessler Crane napisali do mnie maila, bardzo miłego zresztą, zwracając uwagę, że nóżki mogą być stabilne. Trzeba po prostu dokręcić  w nich jeden plastikowy element.) Druga rzecz, która może przeszkadzać, to długość. 67cm, które testowałem, to na prawdę niewiele. Choć z drugiej strony nazwa Traveler zobowiązuje.
PB Pocket Dolly jest bardzo ładny wizualnie i dopracowany. Krótka wersja idealnie nadaje się do podróży. Przydałaby się jednak dłuższa niż 1m.
Przykładowy film znaleziony w internecie, w którym został użyty PB Pocket Dolly:
Podsumowanie. Jaki slider bym wybrał? Poproszę Pocket Dolly w dwóch wersjach – krótką oraz zdecydowanie dłuższą (niestety nieistniejacą) wraz z silniczkiem Oracle. Mógłbym wówczas pracować ręką, korbką i z silniczkiem. DitoGear’a używałbym w scenach bez dźwięku i poczekałbym na opcję do zupgrade’owania. SlideKamera jest dobry do pracy ręką, jeśli nie mamy potrzeby wprawiania wózka w bardzo wolny ruch. Producent zapowiada silniczek. Czekam z niecierpliowścią. Konova to rozwiązanie budżetowe. Dobre na początek lub do zaawansowanej amatorskiej zabawy. Poniżej filmik prezentujący slidery w pracy. Ujęcia specjalnie są długie, żeby pokazać płynność lub jej brak.
Sam zabawa ze sliderem nie jest prosta. Filmowanie przedmiotów z bliska jest trudne, bo widać choćby najmniejsze zachwianie w płynności ruchu. Można się ratować slow motion. Ja albo nagrywam takie ujęcia Canonem 7D z opcją slow motion lub korzystam z plugina Twixtor. Najładniej wychodzą ujęcia ogólne lub w których ostrość jest na drugim, oddalonym planie. Najlepiej jest wprawiać wózek w ruch w tym samym lub przeciwnym kierunku, niż porusza się nasz aktor lub postać, którą filmujemy. Wówczas widz nie zwróci uwagi na płynność. W pracy ze sliderem trzeba się też liczyć z wieloma powtórzeniami ujęć, tak by w końcu udało się w miarę idealnie poprowadzić wózek. Do innych celów, skomplikowanych ujęć, polecam slider z silniczkiem.
Mój test:
Dziękuję za pomoc i wypożyczenie sliderów do testów: