Kessler Shutte Pod

Kessler Shuttle Pod wylądował. Pierwsza emocja związana z tym sprzętem to złość na producenta, że przysłał z USA (za pośrednictwem polskiego dystrybutora) części w kartonie, a nie w firmowej torbie. Polityką tej poważnej amerykańskiej firmy jest niedołączanie firmowego opakowania nawet jeśli złożysz zamówienie za kilkanaście tysięcy złotych. Absurd, skoro płaci się taką kasę, to torba, moim zdaniem, powinna być w komplecie. Wysłałem maila w tej sprawie do Kesslera. Odpisali, że jedni chcą torbę a inni nie. Dlatego jest w opcji.

Rozłożenie Shutter Poda zajmuje kilka minut. Kupiłem łącznie 6m szyn, które mocuje się poprzez łączniki – ta sama metoda co w przypadku kranów Kesslera.  Nie złożyłem jeszcze całości, ale myślę, że nie zajmie to więcej niż 10 minut. Do wózka dokupiłem dolne rolki, aby kamera przypadkowo nie spadła na podłogę. Poza tym dzięki temu mocowaniu można robić ujęcia w pionie. Całość jest lekka, tak jak pozostałe zestawy tej firmy.

Złożyłem jazdę o długości 240 cm z dwóch zestawów szyn (Dla porównanie postawiłem obok slider Slidekamery – 80 cm). Przy takiej długości, z obciążeniem ponad 20kg, szyny wyginają się bardzo lekko. Mój syn miał niezłą frajdę z tego wózka.

Do dłuższego zestawu potrzebne są łączniki, które stabilizują szyny, zmniejszając możliwość wygięcia. Przykręcamy je śrubami do obu szyn. W łącznikach są otwory 1/4 i 3/8 cala, dzięki czemu np. przy 6 metrach możemy zamontować statywy/monopody w odstępach co 240 cm.  Dzięki temu uzyskamy  100% prostą jazdę.

Wózek jest duży, można na nim zamocować głowicę płaską lub kulową poprzez dodatkową czaszę. Wózek chodzi z lekkim oporem, w odróżnieniu od podobnych zbudowanych na bazie kółek do deskorolki, które można pchnąć małym palcem. Ten opór ma sens, bo płynniej poprowadzimy wózek, łącznie z rozpoczęciem jak i zakończeniem ruchu.

Wózek z dodatkowym mocowaniem z dołu ma łącznie 16 rolek. Na każdej z nich zamocowane są okrągłe gumki, dzięki temu ruch wózka jest bardzo cichy.

Do wózka można zainstalować mocowanie na silniczek.

Pasek mocujemy na skrajnych bokach szyn za pomocą specjalnych uchwytów.

Silniczek zamocowany do Shuttle Poda chodzi dosyć głośno, chyba że ustawimy go na wolne obroty. Jednak przy większej długości szyn wózek musi się raczej ruszać  szybciej (oczywiście to zależy od pomysłu na ujęcie) – na wolnych (nie żółwich) obrotach przejechanie 6 metrów może zająć nawet kilka długich minut w trybie wideo (nie wspominając o trybie timelapse). Spróbowałem na szybko zrealizować ujęcie w pionie. Silniczek Kessler 100 nie dał rady, ale 200 już bez problemów pociągnął wózek do góry. Tutaj widać  przewagę zestawów DitoGear, w których nie trzeba wymieniać silnika –  jednym zrobimy bardzo wolne ujęcia, jak i bardzo szybkie. W Kesslerze trzeba dokupić dodatkowe silniki. Mamy do wyboru od 50 (szybki) do 1000 (wolny).

Z Shuttle Podem (i silniczkiem) współpracuje zarówno prosty kontroler electraDrive Basic jak i zaawansowany ORACLE, dzięki któremu zaprogramujemy i odtworzymy ruch wózka. Do szyn można podpiąć nóżki, który podniosą nam zestaw na wysokość do ponad 50 cm lub opuścić prawie zupełnie na podłogę.

Oczywiście możemy postawić kamerę wyżej, mocując do Shuttle Poda statywy.

Będę mógł napisać szczegółową opinię jak się Shuttle Pod sprawdza w pracy, gdy wezmę go w obroty przy kolejnym projekcie. Póki co sprawia bardzo pozytywne wrażenie (poza ceną, która jest delikatnie mówiąc absurdalna). Bardzo mnie ciekawi połączenie pracy Shuttle Poda z pozostałymi urządzeniami Kesslera – głowicą Revolution, sliderem Cineslider oraz kranem KC8. Znalazłem w sieci filmik, w którym pokazane są efekty takiego połączenia sprzętu. Wygląda to bardzo zachęcająco.

Shuttle Pod od stycznia będzie dostępny w wypożyczalni.